• Kinga

pobudka jesienią, granatową jesienią


Kiedy się obudziłam było jeszcze ciemno, więc nie wiedziałam że przyszła jesień - właściwie zrobiła krok do przodu. Zorientowałam się gdy zaczęło się robić jasno, ale ciągle miałam nadzieję, że przynajmniej się rozchmurzy. Nic z tego.

Postanowiłam przywitać ten jesienny dzień na Wrzosach. Granatowe niebo, granatowa okolica, słabe punkty świetlne nad Skawiną. Poszłam ścieżką do góry w kierunku Sosenki, ale chciałam szybko zobaczyć jak wygląda Rybna w granacie, więc odbiłam znowu w prawo - do Lipy. Na polu pasły się sarny, chyba też jeszcze były śpiące bo nie obudził się w nich instynkt samozachowawczy i przyglądały mi się z ciekawością zamiast zmykać. Powoli jaśniało a ja stanęłam nagle przed lipą i zobaczyłam, że wisi na niej obrazek. Niczym nie zmącony spokój. Zostałam sama bo nawet sarny się wycofały. Było już dość jasno (choć ciągle pochmurno) kiedy postanowiłam wracać.

Długo miałam przed oczami obrazek poranka - granatowy a jednak jesienny.


0 wyświetlenia
Copyright © Vivamus 2017-2020 All rights reserved
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer