• Kinga

krwawy poniedziałek albo M kontra M


M - jak Morgi, ranek.

Chłodno, ale pięknie. Ścieżka w zagajnik a później wzdłuż pól sama wciąga. Przede mną pola kiedy patrzę na południe, a za plecami mam wzgórze i sady - wszystko w czerwonej poświacie. Chciałoby się połknąć taki widok - jest jak cukierek. Nie wiem kiedy skończyć ten spacer. Wiem! Kiedy zmarznięte ręce nie mogą utrzymać aparatu.

M - jak Maciejówka, wieczór.

Dokładnie tak samo - chłodno, ale pięknie. Tylko już żal każdej minuty, bo słońce się chowa i za chwilę zrobi się ciemno. Kiedy już go nie widać, ale niebo jest zaróżowione idę w stronę oczka wodnego. Jest częściowo zamarznięte. Obchodzę go dookoła. Kiedy się odwracam wiedzę na drodze mężczyznę. Zagaduję wracając. To gospodarz z Maciejówki, szczerze mówiąc właśnie robiłam obchód po jego ziemi. Wdajemy się w pogawędkę, wchodzimy sobie w słowo kiedy chwalimy krajobraz. Dowiaduję się, że kawałek dalej było jeszcze jedno oczko - dużo większe, niestety już się nie ostało, a to małe zostało opanowane przez wydry, które kłusują tu na ryby. Narzekamy na obecne zimy. Mężczyzna z zapałem opowiada, że będąc dzieckiem zjeżdżał z góry z Głuchówki na śniegu i całkiem długo taki zjazd trwał, a później sam mając już dzieci szykował im i okolicznym dzieciakom lodowisko na Maciejówce. Szkoda tych zim... szkoda tych czasów.

p.s. bardzo dziękuję za wspólny spacer i możliwość wysłuchania o wyjątkowości Maciejówki.


29 wyświetlenia
Copyright © Vivamus 2017-2020 All rights reserved
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer