• Kinga

Orlej do wzięcia na trzy sposoby


A właściwie na cztery.

I

Parking przy szlabanie (szału z wolnym miejscem nie ma - i to nie z powodu tłumów, tylko masy śniegu). Dalej prosto. Już na początku drogi widać konia zaprzężonego do sań. Piękny widok. Ale to nie kulig. Właściciel przyjechał czerpać wodę ze źródła. Donosi baniaczki wypełnione wodą. Kuligu niestety nie będzie, ponieważ tu akurat odśnieżone drogi w okolicy są przeszkodą. Płozy sań nie podołają.

II

Idziemy dalej, w kierunku Góry Zalaskiej. Po obu stronach drogi pozostałości po kopalni porfiru, kabiny schroniskowe, może prochownia. Na wprost pojawia się narciarz na biegówkach. Wystartował na skrzyżowaniu w Sance. Jak się uda wróci na nartach po swoich śladach, jeśli nie - zdejmie i wróci z powrotem w butach. Wczoraj była dużo lepsza aura do zjazdu, temperatura ujemna. Dziś pół stopnia powyżej 0 i niestety jazda jest dużo cięższa.

III

My dalej do góry a stamtąd wraca już robiąc duże koło Adam - leśnik. Objeżdża las, dokłada do paśników jedzenie dla saren. Mówi, że pojawiło się również wygłodniałe stadko jeleni. Powoli odjeżdża w dół, patrzę jak głębokie ślady zostawia. Jest masa śniegu, nawet auto terenowe ma problem z przebrnięciem.

IV

A ja? Korzystam teraz z śladów poprzedników. Jest dużo łatwiej.

Można na różne sposoby - jak kto lubi albo może. To co - wybierzecie się na spacer przez Orlej?

W jaki sposób? A w jaki chcecie!

#orlej

Copyright © Vivamus 2017-2020 All rights reserved
vivamus_element_preview.png
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer