Zdjęcia-i-spacery-po-Rybnej.png
  • Marta Łukaszyk

bobry mają się dobrze

Bobry mają się w naszej okolicy całkiem nieźle. Z kilku sprowadzonych w latach dziewięćdziesiątych do Rezerwatu Potoku Rudno rodzin zrobiło się ich znacznie więcej i teraz już nie tylko w Orleju można obserwować ich siedziby.


Bobrze żeremia są też na potoku Sanka we Frywałdzie i w Baczynie. Co roku wyglądają inaczej, są trochę w innym miejscu, co roku nowe drzewa są ogryzione i powalone. Wygląda to pięknie. W tym roku tama jest tak mocna, że rzeka przez nią rozdzieliła się na dwa cieńsze strumienie, płynie częściowo przez bagna i łączy się ponownie tuż przy źródełku pod skałą. Niesamowite jak różne co roku mogą być nawet dobrze znane miejsca. Dlatego trzeba spacerować i odkrywać je na nowo.


Ponad sto lat temu wydawało się, że bobry na ziemiach polskich wyginęły. W Wikipedii można znaleźć taki cytat z monografii bobra Józefa Łozińskiego z 1881 roku: "czy i gdzie on dzisiaj u nas istnieje, nie wiadomo. Zdaje się, że należy do zwierząt zupełnie wytępionych, nigdzie bowiem wzmianki o nim nie znajdujemy".


Bobry są w Polsce chronione prawnie już prawie tysiąc lat! Na początku XI wieku Bolesław Chrobry zabronił polowania na bobry w podległych sobie dobrach. Ustanowiono państwowy urząd bobrowniczego, który zajmował się ich ochroną i hodowlą. Było to ważne dla średniowiecznych władców bo futra bobrze były cenione i często używane jako idealny materiał na kołnierze i kołpaki. Mimo to po kilkuset latach bobrów na ziemiach polskich już prawie nie było. Pod koniec XX wieku sprowadzono je ponownie do czystych rzek i w wielu się zadomowiły. Przyroda ma niesamowita moc i potrafi się odrodzić jeśli człowiek jej nie przeszkadza.