kable - przyczółek Wrzosy
- Kinga

- 14 godzin temu
- 3 minut(y) czytania
Szukałam ich 5 lat albo i dłużej. Bezskutecznie.
Idę w piątkowe przedpołudnie z Pauliną do dolinki. Jest tu pierwszy raz. Paulina skupia się na detalach, ja rozglądam się na boki. Patrzę i wykrzykuję - “Kabel!” Ze ściany błota wystaje kabel, a właściwie dwa. Jeden obok drugiego.
Nie mam pewności, ale przeczuwam, że to kabel niemieckiej wojskowej sieci fortecznej. Były one budowane w ramach niemieckiej linii umocnień B1 Stellung w 1944 roku. Wchodzę do dolinki w sobotę, nie dostrzegam kabli. Nie mogę uwierzyć “Jak to możliwe?” Wracam, jest. Oddycham z ulgą. Idę w poniedziałek, znów nie widzę kabli, ale teraz myślę by wziąć to na spokojnie. Wracam do charakterystycznego miejsca i znajduję. Rozglądam się po przeciwnej stronie koryta jaru z nadzieją, że i tu zobaczę. W międzyczasie nabieram pewności, że to kabel niemiecki, z okresu wojny (Rawelin - “Jak żyły w środku są owinięte papierem to jest to kabel niemiecki z linii umocnień z 1944”). Szukam rozpaczliwie. Wiem, że sama nie dam rady. Z każdej wyprawy (u mnie to nazywa się “spacer”) wyglądam jakbym wracała z wojny. Wracam z Piekła.
Szymon poleca mi znajomego, który zajmuje się militarnymi sieciami telefonicznymi z okresu I i II Wojny Światowej. Nie mogę uwierzyć. Umawiamy się na niedzielę. Mężczyzn jest troje - Mariusz, Jacek i Tomek - dwóm towarzyszą kobiety. Już idę przez dolinkę jak po nitce do kabli, ale mam już jej dość.
Mariusz potwierdza - to kable z 1944 roku. Forteczne kable telefoniczne - służyły do budowy militarnych sieci telefonicznych przeznaczonych do łączności pomiędzy oddziałami pierwszo liniowymi a ośrodkami dowodzenia na poziomie dywizji, pułku, korpusu lub zgrupowania. Zakańczane były głowicami kablowymi (niem. KEV) do ich zacisków, podłączano inne kable zestawiając w ten sposób połączenia telefoniczne.
Wrzosy
Pojemność kabli i ich lokalizacja pozwala w pewnym stopniu ustalić ich przeznaczenie w strukturze fortecznej sieci telefonicznej. W tym przypadku oba kable są o pojemności 5 par i żyłach wykonanych z miedzi o średnicy 0,8 mm (5x2x0,8 Cu), z dużym prawdopodobieństwem jest to tzw. linia tyłowa biegnąca w kierunku stanowiska dowodzenia.
Kilka uderzeń łopatą w przeciwległą ścianę i pokazuje się kabel. Drugi ku naszemu zaskoczeniu leżał na skarpie. Panowie podłączają kable do trasera i sprawdzają jego przebieg w gruncie. Po kilkudziesięciu metrach okazuje się, że kable są przerwane. Wytrasowanie przebiegów pozwoliło ustalić kierunki ich przebiegu. Dzięki tym czynnością dowidzieliśmy się, że oba z nich biegły w jednym wykopie od nieistniejącej komory kablowej Rybna Wrzosy w kierunku Krzeszowic. Ślad po komorze kablowej Rybna Wrzosy odnajdujemy na zdjęciach lotniczych z końca 1944 roku dzięki czemu jesteśmy w stanie dokładnie wyznaczyć miejsce, w którym ją zainstalowano. Obecnie w tym miejscu nie ma już po niej żadnego śladu a teren porastają winorośle Winnicy Jurajskiej.
Mariusz - “Komory kablowe to niewielkie węzły łączności w postaci zagłębionych w ziemi betonowych studni, przeznaczonych do instalacji głowic kablowych służących jako zakończenia kablowe. Wykonując połączenia pomiędzy nimi zestawiano łącza telefoniczne pomiędzy oddziałami pierwszo liniowymi a poszczególnymi dowódcami odcinków obrony”.
Morgi
Kolejny odnaleziony kabel posiada nieco inną budowę, również jest o pojemności 5 par, ale o żyłach wykonanych z drutu stalowego (5x2x0,8 Fe). Wskazuje to na późno wojenną produkcję, czyli produkt zastępczy (niem. Erzatz).
Zagadką jest czy istnieje komora kablowa Rybna Morgi, która również widnieje na zdjęciach lotniczych z 1944 roku i umiejscowiona jest na prywatnej posesji, na którą obecnie nie mamy wstępu.
Na tym terenie pozostało kilka istniejących komór kablowych: w Kajasówce, Sance, Chrosnej, Nawojowej Górze, Młynce Podborzu, Nielepicach, Dubiu, Radwanowicach i kilku innych miejscach.
Czy mogło być ich więcej? Owszem, instalowane były na całej trasie fortecznych sieci kablowych, wszystkie miały zasadniczo podobną budowę na planie kwadratu 1,2x1,2 m, o charakterystycznym kwadratowym włazie 0,7x0,7 m i najczęściej wystawały kilka centymetrów ponad poziom gruntu co czyniło je niewidocznymi.
Bardzo dziękuję za zaangażowanie, pomoc oraz dzielenie się wiedzą Mariuszowi, Jackowi i Tomkowi. Podziękowania dla Mariusza za korektę tekstu.





















