top of page
  • Facebook
  • YouTube
  • Instagram

Bednarska Kraina i skarby

  • Zdjęcie autora: Kinga
    Kinga
  • 18 sty
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 19 sty

Dawno temu, choć wcale nie tak znowu bardzo dawno, w rybieńskiej krainie zwanej Bednarze, mieszkał chłopak imieniem Jasiek. Był to urwis niezwykle wesoły, którego z daleka można było poznać po tym, że zawsze – czy to w deszczu, czy w pełnym słońcu – paradował w czerwonych kaloszach i takiej samej czapce. Jasiek nie potrafił ustać w miejscu; skakał przez kamienie w potoku i wyśpiewywał na całe gardło:

„W Bednarskiej Krainie – dzień ci tak pięknie minie, dzień ci tak pięknie minie!”

Kraina ta słynęła z ogromnych, surowych skał, które ciasnym pierścieniem otaczały ludzkie domy, oraz z niezliczonych jaskiń ukrytych w zboczach wzgórz. Ludzie tam mieszkający byli gościnni i serdeczni, choć ich życie nie było lekkie – od świtu do nocy musieli ciężko pracować, łamiąc twardy, bednarski kamień.

Jasiek, podobnie jak inne dzieci w jego wieku, miał swoje obowiązki: musiał pasać krowy. Bardzo tego jednak nie lubił. Jako duch wszędobylski, wolał zaglądać do każdej szczeliny, wspinać się na ostańce i badać ciemne jamy, podczas gdy biedne bydło, zostawione samopas, raz po raz wchodziło sąsiadom w szkodę.

Pewnego razu, gdy słońce stało wysoko na niebie, Jasiek odkrył wyjątkowo wąski przesmyk między dwiema potężnymi skałami. Właśnie wtedy do uszu chłopca dobiegł dźwięk dzwonów z pobliskiego kościoła, wybijający godzinę dwunastą. W tym samym momencie stało się coś niezwykłego – przejście przed nim otwarło się szeroko, a wnętrze góry rozbłysło tysiącem świateł.

Jasiek ujrzał przed sobą nieprzebrane skarby: stosy dukatów, lśniące klejnoty i złote puchary. Zobaczył jednak coś jeszcze – a raczej kogoś. W głębi jaskini, odwrócona bokiem, siedziała niska postać, która z wielkim skupieniem przeliczała leżące na ziemi monety. Jaśkowi aż dech zaparło w piersiach.

– Ile bogactwa! – pomyślał gorączkowo. – Mógłbym za to kupić najwspanialszy czerwony rower na świecie!

Niestety, czas w magicznych grotach płynie inaczej. Zanim chłopak zdążył wyciągnąć rękę po choćby jeden dukat, dźwięk dzwonów ucichł. W ułamku sekundy wszystko zniknęło: i tajemnicza postać, i złote góry. Jasiek, przerażony nagłą ciemnością, odwrócił się gwałtownie, by uciekać, i wtedy… trach! Z całym impetem nabił sobie guza, wpadając prosto na lity kamień.

Domyślił się szybko, że to musiał być Bobo – mityczny strażnik skarbu, który nie lubi nieproszonych gości. Chłopiec zaczął schodzić po skałach, co chwilę przystając i próbując zapamiętać, która to dokładnie szczelina otwarła się przed nim przed momentem. Jednak im dalej był od jaskini, tym bardziej pamięć płatała mu figle. Kiedy w końcu dobiegł do domu, nie był już nawet pewny, czy to, co widział, wydarzyło się naprawdę, czy może po prostu uciął sobie drzemkę na skalnej półce.

„No przecież, że to prawda!” – pomyślał jednak gdy popatrzył w lustro i zobaczył na czole ogromnego, sinego guza. Choć skarbu nie zabrał, wiedział już na pewno, że Bednarska Kraina skrywa tajemnice, o których nie śniło się nawet dorosłym!

kinga & gemini
kinga & gemini


na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer
Copyright © Vivamus 2017-2026 All rights reserved
vivamus_element_preview.png
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer
bottom of page