• Kinga

ta trzecia


Pierwszą znałam już od dawna, na drugą natknęłam się przypadkiem tej wiosny. Wtedy zapoznając się z literaturą na ten temat dotarło do mnie, że jest jeszcze trzecia.

Jaskinie na Wrzosach. Wszystkie w tym samym ciągu skał. Jak już wiedziałam, że jest jeszcze jedna to oczywiście musiałam do niej trafić. Za wszelką cenę. Miałam opis jak trafić i współrzędne. W tym przypadku (wyjątkowo) współrzędne są prawdopodobnie źle podane - różnica kilkudziesięciu metrów - niby nic, a jednak kiedy się pląta w gąszczu zieleni i musi przeskakiwać potok może to mieć znaczenie. Ruszyłam wzdłuż ściany skalnej i wypatrywałam szczelin. Pierwsza, w której byłam jest bardzo duża - trudno ją przeoczyć, druga - już trudniejsza do wypatrzenia, bo choć szeroka to płaska i zasłania ją skała. Ta Trzecia - okazała się jaskinią z wąskim i małym wejściem, kilka metrów nad ścieżką, w załomie skalnym. Kiedy patrzy się na nią z dołu sprawia jednak wrażenie na tyle dużej, że można wejść na stojąco. Nic bardziej mylnego - zaraz za "progiem" trzeba się wczołgać, a skały uniemożliwiają zobaczenie co jest dalej. To oraz komunikująca rozładowanie latarka pohamowały mnie przed samotnym zwiedzaniem jaskini. Nie odchodzę jednak z pochyloną głową. W końcu - znalazłam Ją!


0 wyświetlenia
Copyright © Vivamus 2017-2020 All rights reserved
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer