top of page
  • Facebook
  • YouTube
  • Instagram

była sobie Orka

  • Zdjęcie autora: Kinga
    Kinga
  • 1 dzień temu
  • 2 minut(y) czytania

… a właściwie jest!

„Orka” ukazuje się (z przerwami) od ponad 35 lat – dokładnie od 1990 roku. Sama przeszła transformację podobną do tej, której doświadczył cały ustrój Polski po przełomie 1989 roku.

Początkowe numery drukowano na zwykłym papierze gazetowym. Były czarno-białe i skromne wizualnie, ale pełne treści: zawierały kącik humorystyczny, apelowały o aktywność obywatelską i poruszały codzienne problemy społeczności. Fascynującym przykładem jest ogłoszenie z numeru listopadowego z 1990 roku:

„Szansa na telefon! Pojawiła się możliwość otrzymania własnego telefonu i to z numerem krakowskim (a więc automatyczna łączność niemal z całym światem)! Warunkiem realizacji tej możliwości jest zebranie się 25 osób chętnych. Koszt – około 8 mln zł. Decyduje kolejność zgłoszeń!”

Co dziś uderza najbardziej? Nie tylko kwota – stanowiąca wówczas równowartość wielomiesięcznych zarobków – ale sam fakt, że telefon stacjonarny z numerem kierunkowym (0-12) był luksusem deficytowym. Na przyłącze z „normalnej” listy czekało się latami, a grupowe zgłoszenia pozwalały skrócić kolejkę. Jak to brzmi w dobie powszechnych smartfonów? Jak opowieść z innej planety?...

Ciekawie wyglądała też ekonomia samej gazety. W listopadzie 1990 roku za „Orkę” płacono 200 starych złotych. W warunkach hiperinflacji była to cena symboliczna – bochenek chleba kosztował już wtedy kilka tysięcy złotych. Nic dziwnego, że w kwietniu 1991 roku numer 4 (dwunasty w ciągłej numeracji) podrożał już do 600 zł. Wówczas pismo wydawał Komitet Obywatelski Gminy Czernichów, więc redakcja musiała dbać o samofinansowanie. Dopiero po wznowieniu w 2007 roku „Orka” stała się oficjalnym, bezpłatnym biuletynem gminy, finansowanym w całości z budżetu.

Dawna „Orka” to świadectwo entuzjazmu czasów transformacji: zapisu chwil, gdy mieszkańcy sami tworzyli media, walczyli o dostęp do cywilizacji i debatowali o budowie wodociągów. A wszystko to w dobrze skrojonych tekstach, niejednokrotnie podszytych ironią. Dziś pismo jest kolorowe i profesjonalnie złożone, ale czy budzi w nas tak samo silne emocje jak wtedy?

Skany "Orki" z 1990 i 1991 roku dzięki uprzejmości M. i J. Podgórskim


Za gościnę i podzielenie się ze mną historią "Orki" pięknie dziękuję państwu Jackowi i Marii Podgórskim.


na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer
Copyright © Vivamus 2017-2026 All rights reserved
vivamus_element_preview.png
na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer na spacer
bottom of page