granice troski
- Kinga

- 26 sty
- 2 minut(y) czytania
Cisza, obecność i granice troski – o relacji człowieka ze zwierzętami zimą
Zima to czas, w którym relacja człowieka z dziką przyrodą staje się szczególnie wyraźna. Z jednej strony zwierzęta wydają się być bardziej dostępne wzrokowo, częściej zauważalne — ich tropy w śniegu i rzadziej poruszające się sylwetki łatwiej dostrzec na tle śnieżnego krajobrazu. Z drugiej strony wymaga to od nas wyjątkowej uważności, cierpliwości i — przede wszystkim — świadomości własnych granic jako obserwatora.
Powszechną reakcją na zimowe widoki jest chęć „pomocy”: dokarmiania ptaków za oknem, zostawiania resztek jedzenia dla dzików czy podkładania pokarmu sarnom w lesie. Sama taka myśl generowana może być ludzkim spojrzeniem na trud przetrwania zimy i często rodzi się poprzez własne doświadczenia z zimnem, głodem czy niekorzystnymi warunkami zimowego chłodu. Pomoc ta świadczy o naszej empatii, ale nie zawsze jest optymalna ani konieczna. Zwierzęta wykształciły własne strategie radzenia sobie z mrozem i niedostatkiem pokarmu. Oparte są na bardzo długiej ewolucyjnej ciągłości przyrodniczych mechanizmów i doświadczenia przodków, których były przekazywane przez pokolenia różnymi sposobami (nauka, instynkt, naśladowanie).
Choć intuicja podpowiada, że „gdy zima jest sroga, trzeba pomagać”, warto zadać sobie pytanie: czy nasza ingerencja zawsze jest korzystna, czy może zaburza naturalne zachowania? Zbyt intensywne dokarmianie ptaków może zmieniać ich rytmy migracyjne, a dostęp do łatwego pokarmu w pobliżu osiedli może przyciągać dzikie zwierzęta w miejsca niebezpieczne — zarówno dla nich, jak i dla ludzi.
Warto zatem rozważyć inną formę troski: zostawić przestrzeń, obserwować z dystansu i uwieczniać obrazem to, co dzieje się w naturze, zamiast próbować ją „naprawiać”. Wpatrywanie się w tropy lisa na leśnej ścieżce, fotografowanie sikorek zajadających się nasionami na suchych pędach bylin, obserwowanie sarny przemykającej między krzewami — to nie tylko estetyczne doświadczenia, lecz formy kontaktu, które szanują zarówno dzikie rytmy przyrody, jak i jej zdolność do samoregulacji.
Nie oznacza to obojętności; oznacza świadomą empatię: taką, która bierze pod uwagę dobrostan zwierząt, ich naturalne mechanizmy przetrwania i fakt, że najlepszą pomocą często jest nasza obecność — ale nie ingerencja.
Kordian Habel, Nadleśnictwo Krzeszowice







