okienka pogodowe
- Kinga

- 24 lut
- 1 minut(y) czytania
Rzucam okiem znad komputera i widzę słoneczne przebłyski. To przy dzisiejszej deszczowej pogodzie nie lada gratka. Nie zastanawiam się długo i szykuję się do wyjścia z aparatem. Na szczęście (a może nieszczęście) zerkam przez okno wychodzące na wschód - widzę szarość, jednolitą szarość. Hmm… czyżby pogoda już minęła? Patrzę dla pewności przez okno północne - deszcz ustał a białe obłoki odsłoniły lśniące niebo, od południa rozjaśnia je słońce. O dziwo, widzę Głuchówki. Tak, tak, dokładnie - tego mi trzeba!
Jestem już ubrana (od czapki momentalnie się zagotowałam) kiedy przychodzi mi do głowy popatrzeć przez okno wychodzące na wschód - jednolita czerń i chlustający deszcz… Od północnego wschodu obiecująca niebieskość. Od wschodu i południowego wschodu - równomierna ulewa. Zagotowałam znowu, tym razem nie z powodu nakrycia głowy. Ściągnęłam czapkę, usiadłam przy komputerze, piszę.
Mąż woła z drugiego końca domu - Słońce!
Gdyby mi przyszło do głowy wyglądać na wszystkie strony świata - oszalałabym. Okienka pogodowe? Zawsze jest jakaś pogoda - słoneczna czy deszczowa.
Zdjęcia z tzw. okienka pogodowego na Wrzosach.





















