zielony puls Rybnej
- Kinga

- 10 godzin temu
- 1 minut(y) czytania
Idę ścieżką nad jarem. Nie zabrałam z auta aparatu, teraz żałuję, muszę radzić sobie telefonem. Docieram do dolinki Rybnianki, zeskakuję ze ścieżki i zanurzam się w zieleń. Zieleń głazów i drzew. Zieleń mchów, to one wyznaczają wiosenne trendy zanim pojawią się liście i pączki na drzewach. Porastające grubą warstwą obumarłe pnie przyciągają wzrok i dłonie. Idę powoli z rozmysłem stawiając stopy, żeby nie ugrzęznąć w jakiejś drzewno-skalnej pułapce. Oczy jeszcze nie nawykły do zieleni. Za plecami mam słońce, obracam się do niego co chwilę, wyłapuję refleksy.
Kiedy przeglądam zdjęcia w domu dociera do mnie pytanie - skąd te głazy się tu wzięły? Dolinka nie jest urwista ani szeroka, ma łagodne brzegi i wypłaszcza się od północy. Skały nie mogły więc odrywać się z boków, z góry. Nie pamiętam też by górne źródło Rybnianki było wypełnione wodą, mogę jednak łatwo wyobrazić sobie jak woda przetacza się z hukiem po głazach. Zielony puls Rybnej.




















