skały
- Kinga

- 4 minuty temu
- 1 minut(y) czytania
Lubię tu zaglądać, choć dawno mnie nie było. Myślę sobie, że to jedno z kilku skalnych miasteczek – to na Bednarzach. O tej porze dnia i roku słońce ostro prześwieca przez liście, omijając same skały. Cisza. Dopiero gdy staję na skalnej grani, słyszę szczekanie psa dochodzące z dołu. Może szczeka właśnie na mnie? Ale skąd miałby mnie wyczuć z tak wysoka?
Poszarpane skały lub płaskie ściany zamykają przestrzeń z trzech stron, otwierając ją jedynie na drzewa i... kolejne skały. Wciąż skały. Towarzyszą mi pod nogami, wyrastają między drzewami – czasem ledwo zauważalne, innym razem mocno wyczuwalne pod podeszwą butów. Dziś to miejsce spotkań wagarowiczów. A wczoraj? Albo przed pięcioma tysiącami lat? Czy przyciągało całe społeczności na tajemne obrzędy, a może – podobnie jak w ten kończący się dzień – po prostu kogoś zakochanego w skałach?...





















