zeszyt z zapiskami

“Urodziłam się w 1928 roku, a w 2018 roku skończyłam 90 lat. Do szkoły chodziłam tylko 3 lata, potem była wojna i trzeba [było] mamie pomagać”. Tak o sobie napisała Janina Kowal. Mam przed oczami zeszyt z jej zapiskami i wprost trudno mi uwierzyć, że tak starannie pisała osoba, która ukończyła tylko trzy klasy szkoły. Mam na myśli kaligrafię. Jedyne dziecko Franciszka i Heleny “Ojca mało pamiętam, bo zmarł, gdy miałam 4 latka, i to tyle…”
To tyle?…
Ogromna ciekawość świata, pamięć wręcz doskonała, dar opowiadania. Świadoma, aktywna kobieta, wspierająca inne. Jeszcze przed zamążpójściem wstępuje do Koła Gospodyń Wiejskich w Rybnej - chyba jego najdłużej działająca członkini. Szefowa Koła wspomina - “Bardzo dobrze gotowała”.

Ze swadą cytuje wiersze, wprowadza mnie w barwny świat tybetek - otrzymuję jedną. To wyjątkowy prezent.
“A piosenki pamiętam, bo dawniej się śpiewało na weselach i na skubaniu pierza wieczorami. Więc sobie umyśliłam napisać kilka, chociaż z błędami.”
No to proszę, oto jedna z nich:
“Na drogę życia dostałam dwa kwiatki:
od przyjaciela i kochanej matki.
Więc myślę sobie: mam dwa kwiatki świeże,
teraz się dowiem, kto mnie kocha szczerze.
Najpierw uwiędły kwiatki przyjaciela,
potem uwiędły dwie gałązki ziela,
a kwiatki mej matki pozostały świeże,
bo tylko matka kochała mnie szczerze.
Bo miłość matki to głębina morza,
piękna jako słońce, śliczna jako zorza.
Miłości matki nikt pojąć nie może –
czymże być musi, moc Twoja, miłość, Boże…”
A bajkę o Bartku i fajce znacie?
To posłuchajcie:
Ja zapamiętam panią Janinę jeszcze z jednego powodu - pozowała mi do zdjęcia stylizowanego na “Pomarańczarkę” Gierymskiego i myślę jak dużo swobody miała przed obiektywem:

Janina Kowal odeszła w roku 2025, w wieku 97 lat. Pochowana na cmentarzu w Rybnej.
Serdeczne podziękowania dla córki Janiny - Ali za podzielenie się informacjami nt mamy.
Zdjęcie i film (z wyj. "Pomarańczarki") z archiwum rodzinnego. Zdjęcie "Pomarańczarka" zostało wielokrotnie przefiltrowane.



